środa, 7 maja 2014

7

Jakoś ten tydzień jest do dupy. To pewnie przez tą maturę. ... Bo poprawiam rozszerzenie z matmy. 
Nie umiem się za nić wziąć. W sumie to jest w piątek więc to już trochę za późno za branie się za nią... W każdym razie zabrałam się za nią (ale się powtarzam) za późno. I to nie z braku chęci, albo lenistwa, ale z realnego braku czasu na cokolwiek. Trudno, wiem, że tego nie poprawię. Wstyd, ale co zrobić. :/ Robię pełno głupich błędów przez co nie mogę dokończyć większości zadań. Sama sobie komplikuję życie wykorzystując miliony wzorów itp... Masaaakra...
A, że przez ostatni tydzień, dwa, nie mam prawie nic co muszę zrobić, to postanowiłam, że chociaż przez ten krótki czas siądę nad tą maturą. Ale totalnie nie potrafię! Nie biorę się za nic pożytecznego, bo mam się uczyć, a kończy się na tym, że się nie uczę i nie robię nic pożytecznego tylko wytracam czas powtarzając sobie, że zaraz porządnie się pouczę. 
Do dupy i tyle.
Mam tylko nadzieję, że po piątku poczuję wewnętrzny luz i zacznę pożytecznie wykorzystywać czas. ;P

Na dodatek, dzisiaj było 58,6 kg. Po całym wczorajszym pływaniu i małojedzeniu! Wiem, właśnie dlatego nie powinnam się warzyć codziennie, bo to paranoiczne...Ale na razie będę :P
Nie.. Nie wiem co ze mną będzie... Zaczynam wątpić we wszystko, nawet w tak upragnioną przeze mnie architekturę... Masakra.

Potrzebuję więcej ruchu, ale co... Basen zajmuje za dużo czasu, bo to całe przebieranie itp. Poza tym 8 zł za 45 min to wcale nie tak mało jak chce się często chodzić. Biegać nienawidzę i nie ma szans, żebym znowu próbowała. Pilates, siłownia itp odpada, bo  za drogie. Jakieś aktywniejsze ćwiczenia w domu tez odpadają, bo nie mam na tyle miejsca, i na pewno coś rozwalę, poza tym mam cienkie ściany i sufit i sąsiedzi by mnie zabili. Rolki za drogie, a jakiegoś dziadostwa kupować nie chcę... Co zrobić... ;(

I takim oto pesymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy pesymistyczny wpis.

2 komentarze:

  1. Wierzę, że uda Ci się poprawić matmę ;)
    A sport... hm.. na basen nie musisz od razu często chodzić, nawet 2 razy w tygodniu dużo da a nie wyjdzie drogo ;) Poza tym są tańsze baseny ( siostra chodzi za 5 zł :) ) . Szkoda, że nie lubisz biegać bo to zdecydowanie najtańszy sport ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też żałuje. No a gdzie indziej na basen mi się nie opłaca, bo może zapłace taniej za wstęp, ale z biletami na autobus wyjdzie drożej... Niestety. :(

    OdpowiedzUsuń